Metoda połowu: spławik ,grunt ,spining
Koło PZW: Koło PZW nr 54 Zgierz Pomógł: 8 razy Wiek: 32 Dołączył: 03 Cze 2009 Posty: 1290 Skąd: Zgierz
Wysłany: 2010-02-04, 12:00 Spławik - Pływak
Pływak utrzymuje zanurzoną część zestawu i sygnalizuje brania. Funkcje to nader tradycyjne. Aby jednak spławik skutecznie je spełniał, trzeba w nim uwzględnić mnóstwo wymogów, niejednokrotnie sprzecznych. Stąd zawrotna różnorodność konstrukcji, każda zaś powielona w różnych wielkościach i kolorystyce.
Zasadnicze elementy budowy mniej więcej się powtarzają. Korpus zapewnia właściwą wyporność. Inaczej można ją określić jako siłę potrzebną do całkowitego zanurzenia spławika. Stanowi ona stałą jego cechę (jeśli pominąć ewentualne uszkodzenia, namoknięcie itd.). W górę wystaje element sygnalizacyjny - antenka. W zasadzie nie ma ona własnej wyporności. Ułatwia tylko obserwację. Dolne przedłużenie korpusu nazywa się antenką dolną lub statecznikiem. Także nie ma na ogół własnej wyporności. Często wręcz stanowi dodatkowe obciążenie. Do tego dochodzą uszka na przewleczenie żyłki lub opaski do jej zamocowania - w rodzaju i liczbie zależnej od typu spławika. Najczęściej takie punkty są dwa, czasem jeden, rzadko - więcej. Bywają spławiki, w których funkcje antenek spełniają po prostu odpowiednie części korpusu (stosina pióra, kolec jeżozwierza). W poszukiwaniu rozwiązań idealnych opracowano też konstrukcje bardziej złożone. Na przykład - z dodatkowymi pływaczkami przesuwającymi się na antence. W elemencie jednakże tak pomiatanym: przy zarzucaniu, zacinaniu, holowaniu - te delikatności niezbyt się sprawdzają. Wbrew pozorom bardziej szkodzą niż pomagają dodatkowe nasadki antenkowe (kulki, lotki itp.), mające ułatwić obserwację.
W klasycznych metodach spławikowych (a więc nie w przystawkach) wyporność spławika zawsze przewyższa siły pochodzące od zanurzonej części zestawu. Praktycznie - od obciążników; reszta ma wpływ znikomy: już to z powodu niewielkich rozmiarów (haczyk), już to sporej wyporności własnej (przynęta), już to z powodu jednego i drugiego (żyłka). To, jak duża jest ta nadwyżka wyporności, określa czułość spławika oraz opór, jaki ryba odczuwa z jego strony przy bramach zatapiających. Powinna zatem być możliwie mała. Możliwie mała, a nie jak najmniejsza. Spławik przecież musi pozostać niewrażliwy na przypadkowe drobne zakłócenia. Nie może na przykład tonąć pod wpływem nieco większej porcji przynęty. Nazywamy to statecznością pionową. Obciążenie trzeba dobierać tak, by zostawiało pewien jej zapas, jednocześnie zaś zapewniało dobrą czułość.
Często popełnianym błędem jest niedoważanie spławika (znaczna nadwyżka wyporności). Duży opór odstrasza ryby, a delikatne branie nie jest sygnalizowane.
Nieco inaczej wygląda sprawa przy braniach podnoszących. O czułości w ich wypadku przesądza wyporność bezpośrednio poniżej powierzchni wody. Właśnie z myślą o takich braniach opracowano wspomniane wyżej konstrukcje z przesuwnym pływaczkiem na antence, jak np. leszczowy spławik Kutzata; ruch pływaczka z wkładką ołowianą jest od góry ograniczony koszulką igelitową. Rozwiązaniem znacznie lepszym (choćby dlatego, że prostszym) jest spławik angielski, opisany w rozdziale poświęconym tej metodzie.
Oprócz czułości ważna jest wyrazistość sygnalizacji, czyli wielkość ruchu pod wpływem siły wywieranej przez rybę. Im ona większa, tym obserwacja wygodniejsza i mniej męcząca. Stąd skłonność do wydłużania górnej, sygnalizacyjnej części korpusu. Najpełniej urzeczywistnia się to w spławikach angielskich, ale widać także w wielu konstrukcji ach stosowanych w metodzie klasycznej.
Spławik, z racji miejsca, w którym pozostaje w pozycji wyczekiwania, jest narażony na oddziaływanie różnych sił bocznych: od fal, od prądów powierzchniowych, od wiatru. Miarę jego niewrażliwości na powodowane tym przechyły stanowi stateczność boczna. Osiąga się ją w różny sposób, zależnie od warunków. Stąd spławiki na wody stojące cechują się korpusem bardziej wydłużonym, na bieżące - krótszym, lecz z długim statecznikiem. Odpowiednio też rozmieszcza się wyporność, skupiając ją u dołu (kształt gruszkowaty) lub u góry (marchewko-waty). Szczegóły znajdzie Czytelnik w odpowiednich rozdziałach.
Z rozłożeniem wyporności łączy się rozmieszczenie ciężaru. Ma ono znaczenie zwłaszcza przy metodach odległościowych, wpływa bowiem na zachowanie
Spławiki: a - na wody bieżące (1 - nurt szybki z zawirowaniami, 2 - szybki i średni, równy, 3 - średni i wolny; uszko umieszczone poziomo), b - na wody stojące (4 - spokojne, 5 - falowanie, brania podnoszące, 6 - raczej na brania przytapiające, uszko pionowo), c-kolec jeżozwierza, d-spławik Kutzata, na leszcze w wodach stojących, e - spławik skrzydło, na leszcze w wodach bieżących, do łowienia na wstawianego; dzięki opływowemu przekrojowi, a więc i znikomemu oporowi hydrodynamicznemu, trzyma się dobrze w nurcie, f, g - spławiki asymetryczne, także na łowienie w nurcie
Zachowanie się spławika w wodzie: a - pod wpływem tej samej siły (dodatkowa śrucina) model o węższej części nadwodnej zanurza się głębiej, b - odpowiednio wyważony pieniek z wetkniętą zapałką zatonie pod wpływem siły takiej samej jak sama zapałka, c - przy chwytaniu przynęty w biegu mniejszy opór stawia spławik grubszy u dołu; d - przy zacinaniu przeciwnie (ponadto działają siły łamiące)
spławika podczas lotu w powietrzu. W znacznym stopniu przesądza zatem o skłonności do splątań przy zarzucaniu.
To ostatnie przenosi nas do kolejnej grupy właściwości, ściśle się wiążących z ruchem spławika. I tak,, na przykład, czułość rzeczywista zależy nie tylko od nadwyżki wyporności, a'" także od ogólnej masy, a więc i bezwładności zestawu. Zarówno okruszek kory, jak i cały pniak można tak wyważyć obciążnikami, aby po dołożeniu niewielkiej śrucinki się zatapiały . Pierwszy jednak zatonie natychmiast, drugi będzie się pogrążał majestatycznie. Dla ruchliwej ryby różnica okaże się wystarczająca; nie będzie czekać na sprawdzenie, czy też uda się jej wreszcie niewielkim nakładem siły pieniek z odważnikiem zatopić. Dlatego dąży się do stosowania zestawów na tyle tylko ciężkich (i spławików odpowiednio wypornych), na ile to konieczne ze względu na charakter łowiska.
Mniej przy braniu (choć czasem także), bardziej przy zacinaniu i holowaniu, bywa że i przy prowadzeniu, liczą się opory hydrodynamiczne. Zależą one przede wszystkim od kształtu korpusu. Nie bez przyczyny przypomina on częstokroć opływowy tułów ryby. To, w którą stronę jest skierowany częścią grubszą, zależy - oprócz wyżej wspomnianych względów statecznościowych - od kierunku ruchu, w którym chcemy uzyskać najmniejsze opory . Należy mieć na uwadze, że przy kształcie kroplowym są one mniejsze przy poruszaniu się w kierunku strony grubszej. Z tego samego powodu przy prowadzeniu zestawu z przytrzymywaniem stosuje się czasem spławik o przekroju nie okrągłym, lecz zbliżonym do skrzydła samolotowego.
Swoistym rozwinięciem idei tego ostatniego są popularne ostatnio spławiki asymetryczne o korpusie płaskim. Antenka dolna jest w nich skierowana pod kątem w stosunku do sygnalizacyjnej, a uszko górne odsądzone od korpusu, tworząc coś jakby osobną trzecią antenkę. Przy dużej wyporności (od 10 g w górę) ustawiają się w nurcie tak, że antenka sygnalizacyjna przyjmuje pozycję pionową, żyłka zaś układa się pod kątem. Nietypowe jest też górne zamocowanie żyłki: i koszulką elastyczną, i oczkiem. To połączenie daje zarazem odporność na duże obciążenia dynamiczne pochodzące od żyłki (oczko) i możliwość jej ustabilizowania w tym punkcie (koszulka).
Wracając do ogólnych cech spławika: znaczenie mniejsze, ale wyraźne, mają gładkość i śliskość powierzchni. Osiąga sieje przez dokładną obróbkę końcową i odpowiednie lakierowanie.
Kolejna istotna cecha to postrzegalność. Ściślej - należałoby mówić o dwóch postrzegalnościach: tej od strony ryby (jak najgorsza) i tej od strony wędkarza (jak najlepsza). Co do samej zasady zgodność panuje ogólna. Rozbieżności natomiast istnieją, jeśli chodzi o sposób jej urzeczywistniania.
Dla maskowania przed rybą spławik powinien albo wyglądać jak coś naturalnego (kawałek kory, łodyga rośliny wodnej, liść), albo zlewać się z tłem - czyli powierzchnią wody widzianą od dołu. Pierwsze rozwiązanie stosuje się rzadko, gdyż łączy się z licznymi niedogodnościami: niepowtarzalnością i nietrwałością takich sygnalizatorów, kiepskimi właściwościami hydrodynamicznymi (ryba mniej widzi, za to więcej czuje), kłopotami z mocowaniem itd. Niemniej w stosunku do okazów szczególnie płochliwych rzecz warta zachodu.
Wtapianie w tło przysparza trudności innego rodzaju. Jak je ryba widzi? Różni różnie uważają. Wyodrębniły się dwie ostro się zwalczające szkoły. Jedna obstawała za dołem korpusu jasnym, białym, srebrnym lub zgoła niebieskim (bo niebo w tle). Inna - za ciemnozielonym, brązowym łub wręcz czarnym. Ta ostatnia wydaje się zwyciężać. Nie dlatego zresztą, żeby faktycznie ryba widziała powierzchnię jako coś czarnego. Trzeba przecież pamiętać, skąd idzie światło, gdzie zatem układa się cień. W nim pozostaje dolna część spławika. Tak czy owak więc będzie się od rozświetlonego tła odcinała. Można to sobie uzmysłowić, oglądając piłeczkę pingpongową na tle białego sufitu przy górnym oświetleniu.
Tak więc doświadczeni wędkarze używają obecnie niemal wyłącznie spławików o korpusach czarnych. To przynajmniej pewne.
Nie mniej nieporozumień wywołuje kolorystyka części górnej. Często się uważa, że po to, aby była dobrze widoczna dla łowiącego, trzeba ją malować w rozliczne paski i paseczki kontrastujących barw. Oczywisty błąd. Jeśli jedna z nich rzeczywiście odcina się od powierzchni wody, przeciwległego brzegu itd., to druga tym samym się z nim zlewa. W sumie więc powierzchnię widoczną zmniejszamy. To w najlepszym razie. W gorszym może się zdarzyć, że całość będzie się zlewać z rozmigotanym tłem. Osiągamy efekt taki, jakbyśmy pracownika drogowego dla lepszej widoczności ubrali w panterkę - wymyśloną przecież po to, aby maskować.
Żeby już pozostać przy tym drogowym porównaniu: tak jak robotników owych ubiera się w pomarańczowe kamizelki, tak samo spławikowi przydaje się elementy sygnalizacyjne koloru jednolitego i jaskrawego: czerwonego, żółtego, czarnego - zależnie od tła, na jakim ma być widoczny. Najczęściej przybierają one postać wymiennych antenek z tworzywa, w masie barwionego na kolor fluoryzujący. Stosownie do potrzeb (zmieniających się przecież czasem w trakcie łowienia) wsuwa się odpowiednią.
Takie rozwiązanie sprawdza się jednak tylko przy korpusach z nowoczesnych tworzyw porowatych (np. pianek poliuretanowych). Przy bardziej tradycyjnych, np. z balsy, nader szybko dochodzi do rozepchania otworu, spękania powłoki lakierowej; antenka wypada, korpus nasiąka wodą. Do takich spławików nadaje się rozwiązanie pomysłu znanego wędkarza wrocławskiego Jana Karolewskiego, wicemistrza Polski 1987. Przedłuża on druciany statecznik, aby wystawał ponad korpus , i na to nakłada koszulki igelitowe pokryte farbą refleksyjną (taką jak do malowania znaków drogowych) odpowiedniego koloru.
Współcześnie używane spławiki wysokiej klasy mają zatem jednolitą barwę czarną, z odpowiednio zabarwionym elementem sygnalizacyjnym. Do nielicznych odstępstw należy biała lub żółta czapeczka na korpusach spławików do metody klasycznej. Pomaga ona odszukać je na wodzie tym, którzy mają kłopoty ze śledzeniem zestawu podczas lotu. Stwarza jednak również pewną niedogodność. W czystej, przezroczystej wodzie niewielkie przy topienie nie jest widoczne tak dobrze jak przy korpusie w całości czarnym. Z kilku milimetrów poniżej powierzchni jasna plamka jest bowiem tak samo widoczna jak z samej powierzchni. Drugie odstępstwo to żółty pas na antenkach spławików angielskich, przeznaczona
Kolorystyka spławika: a - malowanie pod klienta (plus bezsensowny element sygnalizacyjny na antence), b - coś dla znawców (czarny korpus i fluoryzująca antenka), c - korpus z białą czapeczką i wymiennymi antenkami, d - konstrukcja Karolewskiego (statecznik przedłużony do góry, na nim wymienne koszulki plastikowe pokryte farbą fluoryzującą), e - spławik angielski z wymiennymi końcówkami sygnalizacyjnymi; szeroki jasny (najczęściej żółty) pas na antenie pomaga spostrzec brania podnoszące
nych do sygnalizacji brań wynurzających. Z dużej odległości bez niego trudno byłoby ich uniesienie dostrzec. Musi jednak być szerokości co najmniej 2,5 cm.
Wszelkie paski węższe, powtórzmy, nie mają znaczenia. Zwłaszcza zaś już te malowane poniżej linii zanurzenia spławika. Kto wie, czy traktowanie ich jako oznaczenia miejsca, od którego korpus powinien wystawać, nie leży u podstaw wspomnianego nagminnego niedoważania zestawów? Istnieje bodaj jeden tylko wyjątek. Pstrokacizna spławików, których sienie obserwuje nieustannie, tylko co jakiś czas sprawdza rzutem oka (np. przy żywcówce), może w niektórych wypadkach ułatwiać ich odszukanie daleko na wodzie. Wszelkie pozostałe malunki, tak cieszące oko w sklepach i w katalogach, służą wyłącznie znęceniu klienta. Zazwyczaj skutecznie zresztą.
Materiał korpusu zależy od przeznaczenia. W spławikach do metody klasycznej, gdzie chodzi o uzyskanie możliwie dużej wyporności przy niewielkich wymiarach, poszukuje się materiałów jak najlżejszych: drewno balsy, tworzywa porowate. Anteny (a właściwie wydłużone w górę korpusy) spławików angielskich nie muszą- a czasem wręcz nie powinny - odznaczać się wysoką wypornością. Sporządza sieje ze stosin piór pawich, z bambusa, z trzcin egzotycznych; w naszych warunkach, jeśli kogoś spiera na wytwarzanie spławików własnoręcznie, świetnie się sprawują zdrewniałe łodygi pałki wąskolistnej i innych traw wodnych. Należy je zbierać po ustaniu wegetacji, czyli późną jesienią. Ważne nie tylko z powodów ekologicznych, ale i technicznych. Dobrym materiałem są także cienkościenne rurki plastikowe (np. słomki do zimnych napojów).
Antenki zwykłe (sygnalizacyjne) sporządza się z materiałów nie tyle lekkich, ile wytrzymałych: pręcików tonkinowych, pałeczek plastikowych. Stateczniki -często także z drutu stalowego. Z takiegoż drutu, tylko cieńszego, wykonuje się uszka. Jako opasek używa się pierścieni z rurki igelitowej. Wierzchnia warstwa lakieru musi być, ma się rozumieć, wodoodporna.
Dbałość o spławik polega głównie na ostrożnym obchodzeniu się i przechowywaniu w warunkach właściwych dla tego delikatnego zazwyczaj elementu. Okresowo trzeba sprawdzić całość powłoki lakierowej, zwłaszcza w wypadku materiałów naturalnych, podatnych na działanie wody. Należy też pilnować opasek plastikowych. W miarę starzenia się tracą elastyczność, stają się kruche i mogą przysporzyć niemiłych niespodzianek.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach